Moja najnowsza pierwiosnkowa nowość i zaskoczenie :) Kupiłam te prymulki kilka dni temu i nie wiem do końca co to jest. Chyba są to jakieś hybrydy znanej od wielu, wielu lat odmiany pierwiosnka gruzińskiego 'Wanda'. Jeśli tak, to mam nadzieję, że odziedziczą po nim odporność, bo gruzińskie nasze babcie katowały nawet na słońcu, w dawnych latach, gdy nie było kosiarek, a przed każdym wiejskim domem królowały kwiaty, pierwiosnki gruzińskie 'robiły' za obwódkę rabatek. Latem w czasie suszy liście im przysychały, ale niewiele sobie z tego robiły, wiosną były to zawsze obsypane kwieciem poduchy.
Te, które posadziłam wczoraj, nie muszą być aż tak odporne. Wystarczy, żeby po prostu rosły, rozrastały się i nie padały jak marketowe, wczesnowiosnne prymulki bezłodygowe. Są do nich podobne, ale zdecydowanie drobniejsze, dla mnie naturalne, a kwiaty...różnorodne, białe, różowe, czerwone, niebieskofioletowe, z kolorowym pierścieniem w środku, lub bez. Jednym słowem cały przegląd kolorków i podejrzewam, że jeśli się wysieją, to można liczyć również na inne barwy, bo w ofertach sklepów internetowych sprzedających ich nasiona jest jeszcze kilka innych odcieni.
Na koniec jeszcze jedna zaleta, liście. Piękne, ciemne, brązowo-zielone, wspaniałe tło dla kwiatków.
Moje jeszcze są malutkie, trochę sfatygowane podróżą, ale tak bardzo się nimi cieszę, że machnęłam ręką na estetykę zdjęć i pokażę te maluchy.
Ciekawe jak to miejsce będzie wyglądało za rok :)
Te, które posadziłam wczoraj, nie muszą być aż tak odporne. Wystarczy, żeby po prostu rosły, rozrastały się i nie padały jak marketowe, wczesnowiosnne prymulki bezłodygowe. Są do nich podobne, ale zdecydowanie drobniejsze, dla mnie naturalne, a kwiaty...różnorodne, białe, różowe, czerwone, niebieskofioletowe, z kolorowym pierścieniem w środku, lub bez. Jednym słowem cały przegląd kolorków i podejrzewam, że jeśli się wysieją, to można liczyć również na inne barwy, bo w ofertach sklepów internetowych sprzedających ich nasiona jest jeszcze kilka innych odcieni.
Na koniec jeszcze jedna zaleta, liście. Piękne, ciemne, brązowo-zielone, wspaniałe tło dla kwiatków.
Moje jeszcze są malutkie, trochę sfatygowane podróżą, ale tak bardzo się nimi cieszę, że machnęłam ręką na estetykę zdjęć i pokażę te maluchy.
Ciekawe jak to miejsce będzie wyglądało za rok :)
Kilka kwiatków i już jest ładnie...Pozdrowionka...
OdpowiedzUsuńWędruję do nich codziennie, piękniejsze z dnia na dzień :)
UsuńKupiłam takie same kilka lat temu, ze 3-4 lata chyba, i ostatecznie w tym roku zakończyły żywot. Można więc powiedzieć, że żywotność ich jest wystarczająca, chociaż się nie wysiewały. Do ich końca przyczyniła się przede wszystkim zeszłoroczna jesienna susza i obecna dziwna zima. Chyba kupię nowe, jak znajdę, bo rzeczywiście rzucają w oczy na rabacie :)
OdpowiedzUsuńCzyli trzeba je pilnować. Ciekawe czy w ogóle zawiązują nasiona, posadzę przy nich jakieś odmiany, które lubią się wysiewać, może się pokrzyżują.
UsuńPiękne kolory, od razu robi się weselej :)
OdpowiedzUsuńDokładnie :)
UsuńCiekawie piszesz o tych kwiatkach. Choć jeszcze takie maleńkie, to rabatka prezentuje się znakomicie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ja je jeszcze podsadzę żurawkami, jeśli gdzieś da się jakieś skubnąć i dwie przylaszczki o ciapkatych liściach czekają na posadzenie. W przyszłym roku rabatka powinna wyglądać pięknie jeśli wszystko odrośnie po zimie :)
UsuńSliczne malenstwa!
OdpowiedzUsuńŻeby jeszcze udało mi się zdobyć inne śliczności o których mowa w komentarzu poniżej ... marzenie :)
UsuńNiech Ci się ładnie rozrastają :)
OdpowiedzUsuńMoje prymule dość nędznie po zimie odbijają, liczyłam na kępy kwitnących pierwiosnków a zdaje się, że będę się cieszyć jak w ogóle zakwitną.
Pozdrawiam.
U mnie jest pogrom w pełnych i to tych żywotnych Lilacina Plena. Te które były przysypane liśćmi wyglądają świetnie, na Lilacina akurat nic nie było, ucieszę się jak mi choć jedna kępka przezyje. Miałam ich z 10 już planowałam wymieniać, odsprzedać, żeby było na nowe zakupy, a tu cała kilkuletnia zabawa od nowa :(
UsuńWredna zima, wredna zima, wredna w swej dziwności
Lelop ... jak ja Ci zazdroszczę :))) Znam tę stronę i za niektóre z ich pierwiosnków podpisałabym cyrograf :) Jeśli uzbieram troszkę funduszy, to kupię stamtąd kilka/kilkanaście prymulek i zamówię nasiona. W tym roku miałam już na to ochotę, ale postawiłam na razie na większe rośliny.
OdpowiedzUsuńW sumie, to te prymulki Wanda, osłodziły mi na pewien czas żal za tamtymi, ale nie będzie to trwało wiecznie, gdy oglądam te pełne bezłodygowe, lub łyszczaki, to chęć posiadania staje się nie do pokonania :)
Są prześliczne i życzę by Ci się dobrze zadomowiły. Ja jeszcze takich nie spotkałam ale liczę na to że jeszcze mi się uda, bo łyszczaki nie bardzo mnie lubią. Chcę więc spróbować innych a równie ciekawych odmian.
OdpowiedzUsuńKasiu, chętnie bym skorzystała. Nie mam czasu zjarzec na ich stronę, ale niecały miesiąc temu mieli już jakieś braki i to takie odmiany, które bym najbardziej chciała, Ciekawe kiedy wznowią ich sprzedaż?
OdpowiedzUsuńPiku, te pierwiosnki sprzedawał szczytnica38 na forum ogrodniczym, może jeszcze ma? I były tanie, po 3 zł.
Kasiu, dodam jeszcze, że Gdynia nie tak blisko, a jednak blisko, mój mąż pracuje w Gdyni, codziennie tam jest :)
OdpowiedzUsuńpiękne są!
OdpowiedzUsuńja mam 3 te marketowe....widać,że padną już lada dzień,,,szkoda
Dziękuję za info Kasiu.
OdpowiedzUsuń