b:include data='blog' name='google-analytics'/>

Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

Żurawki, żuraweczki, tiarelle

Minęło kilka lat odkąd na naszym rynku pojawiły się pierwsze żurawkowe nowinki o oryginalnie kolorowych liściach. Podchodziłam do nich z pewną rezerwą, może dlatego, że pierwsze odmiany nie były tak powalająco piękne jak te dzisiejsze. W tej chwili producenci sypią ślicznotkami jak z rękawa,  nasi sprzedawcy starają się nabyć dla nas jak najwięcej nowości, zatem rok w rok przybywa nowych i jedna od drugiej piękniejszych.
To bardzo cenne cieniolubne rośliny, można je uprawiać w cieniu, półcieniu, ponoć słońca też się nie boją jeśli mają wystarczająco wilgotne podłoże, ja tego na razie nie próbowałam. Zatem nadają się do wypełniania wszystkich wolnych zakątków w ogrodzie.
Ponieważ mam dość fajne warunki do ich uprawy, ziemia w ogrodzie jest przepuszczalna, krzewy i drzewa rozrosły przez lata i dają sporo cienia podziwiam, wzdycham i planuję kompozycje na przyszłe lata. Zapewne nie wszystkie da się utrzymać ale dla każdej kapryśnej odmiany znajdzie się alternatywa w postaci bardziej żywotnej a podobnej. Kiedyś królowała np. bursztynowa Amber Waves, której uprawa polega na ciągłej walce o jej przetrwanie, teraz można ją zastąpić innymi. Aczkolwiek z żurawkami nic nie wiadomo, czasem giną i niewiele da się z tym zrobić, trzeba dokupić jeszcze raz. Warto kupować, są to jedne z nielicznych roślin zdobiących ogród praktycznie przez cały rok. Ich urodę najbardziej doceniam o tej porze, gdy większość roślin wygląda już nie najlepiej. Pomimo, że mamy przełom września i października, roślinność ogrodowa szykuje się do zimowego spoczynku, to żurawki  złapały drugi oddech. Wyglądają zdrowo, soczyście i pięknie, aż trudno uwierzyć, że tak egzotycznie wybarwione rośliny nie boją się zimy. Cieszę się, że szykują się do nadchodzących, trzaskających mrozów skrycie i nie odbywa się to kosztem ich zewnętrznego wyglądu.
W tym wątku postanowiłam opisać prawie wszystkie odmiany, które do tej pory posadziłam. Nie jest to imponująca kolekcja, są osoby, które mają kilkakrotnie więcej odmian. Mnie jednak nie na wszystkich szaleńczo zależy, część jest jeszcze nieosiągalna dla mnie, pojemność mojego portfela jest też niestety ograniczona, poza tym podoba mi się wiele innych roślin, zatem kupuję na razie tylko te łatwo dostępne. Z czasem populacja żurawek, żuraweczek i tiarelli (a co tam....wrzucam wszystko od jednego wora) będzie się powiększać, nie spieszy mi się, delektuję się nimi powoli, biorąc małe łyki i rozsmakowując się w nich coraz bardziej i bardziej. A oto moje piękności:



Heuchera 'Sugar Plum'
Jak opisać Sugar Plum? To tak jakby pomalować liście żurawki na fioletowo, zaznaczyć na czarno żyłki a całość powlec lukrem. I tak mniej więcej to wygląda, przydymione, fioletowe listki z szarym unerwieniem, ta cecha jest najwyraźniejsza wiosną i na początku lata, potem jest już troszkę mniej ciekawie i w drugiej połowie lata nie zachwycałam się nią aż tak bardzo.Straciła ten 'lukier' i fioletową poświatę. Z tym, że rosła w cieniu i może na jaśniejszym stanowisku tak by się nie stało.

czerwiec

wrzesień

Heuchera 'Plum Royale'
Pierwszy raz zobaczyłam ją na zdjęciach i okrutnie pozazdrościłam posiadaczowi. Czarne żyłki na purpurowo-fioletowym tle wyglądały zjawiskowo. Po pewnym czasie udało mi się ją kupić i....mam mieszane uczucia. Oczywiście kolory piękne, rysunek piękny  ale pierwsze wiosenne listki zachowują się dziwnie, są zdeformowane, pojawiają się na nich dziwne, jakby tłuste plamy, nie są to raczej oprzenia słoneczne, chyba ten typ tak ma. Latem jest z nią ciut lepiej, ale pokrój ma taki sobie. Do tego dość szybko się zestarzała i słabo rozkrzewiła. Jesienią zmuszona byłam ją podzielić i odmłodzić przy okazji, zobaczę co z tego będzie.

czerwiec

październik



Heuchera 'Midnight Bayou'
Midnight uwielbiam za, można rzec, mroczną urodę. Ma ciemnopurpurowe liście z gęstą siecią prawie czarnych żyłek. Niestety sprawiła mi trochę kłopotów w tym roku. Wiosną ładnie ruszyła, aczkolwiek nie przyrosła jak się spodziewałam, potem było z nią coraz gorzej. Przesadziłam ją w ciemniejsze miejsce, nie pomogło, odcięłam sadzonki i zaczęłam się żegnać z całą rośliną. Ku mojemu zaskoczeniu zaczęła wypuszczać nowe listki i może za szybko spisałam ją na straty.Zobaczymy wiosną :)
czerwiec


Heuchera 'Amethyst Myst'
Kolejna żurawka utrzymana w odcieniach fioletu, purpury i szarości. I jak zwykle czymś się wyróżnia. Inny kształt listków, inny rysunek żyłek i już mamy zupełnie inną odmianę. Jest dość stara, ale kupiłam ją dopiero w tym roku poprzednia, którą nazywałam tak samo nie wytrzymała u mnie i jak się okazało była to inna odmiana, nie wiem jaka, za dużo tych fioletowych marmurków :)

 sierpień

wrzesień


Heuchera 'Blackberry Jam'
Jedna z najbardziej kontrastowych odmian. Ciemne żyłki i jasnosrebrzysta blaszka są niewdzięczne do sfotografowania, nie pomaga w tym też jakby wypolerowana, odbijająca światło powierzchnia liści. Sama roślina zapowiada się świetnie. Listki na wzór Marmelade są pofalowane, a całość też na wzór Marmelade ładnie się zagęszcza i ładnie przyrasta, i to lubię :)








Heucherella 'Gunsmoke'
Kolejna udana odmiana żurawczeczki. Która pod względem prędkości wzrostu depcze Solar Power po piętach. Nieco skromniejsza kolorystycznie, właściwie rzekłabym: dziwna. Podstawowe kolory blaszki to szare srebro przecinane ciemnymi żyłkami, niby nic wielce wyróżniającego, ale listki nabierają charakterystycznego dla żurawek-brzoskwinek, czerwonawego rumieńca. Mnie się taki zestaw trochę gryzie, trochę mdli, ale dzięki temu jest bardzo oryginalna i intrygująca. Po prostu ma w sobie to coś :)


Początek listopada

Wiosna 2012 rewelacyjne wyrosła po zimie, wielka, gęsta kępa.
maj

Heuchera 'Electra'
Electra niestety niezbyt mnie lubi. Kupiłam ją w ubiegłym roku i do tej pory niewiele jej przybyło. Praktycznie nie przyrasta, słabo się krzewi. Wykopana latem została podzielona na pół i tylko tyle części było. Jednym słowem, w porównaniu do żuraweczek, to ślimak. Ładny ślimak...zwarty, żółte listki rozkładają się elegancko w poziomie, a późniejszym latem na najmłodszych pojawia się intensywne czerwonawe żyłkowanie rozweselające całość.



początek listopada




Heuchera 'Southern Comfort'
Southern jest największą odmianą rosnącą u mnie. Są jeszcze inne o wielkich liściach, większych niż u opisywanej, ale ja na razie ich nie posiadam. Z wszystkich bursztynków ta jest najmniej kapryśna, najlepiej rośnie. Mateczna kępa się rozrasta, a w kilku kątach ogrodu dorośleją ubiegłoroczne sadzonki, jeśli nie wydarzy się żadna katastrofa, będę miała w przyszłym roku kilka uroczych kęp rosnących na różnych stanowiskach. Które będzie jej odpowiadało najbardziej, ocenię ze rok :)


wiosna

 lato

początek jesieni, sadzonka w cieniu



Heuchera x villosa 'Mocha'
Mocha jest jedną z najciemniejszych odmian żurawek. Jej liście, w trudnym, jak zwykle, do opisania kolorze są buro, brązowo, czerwone. To dość duża odmiana i zapewne świetnie będzie się komponować ze swoimi krewniaczkami np. 'Southern Comfort'. Póki co nie mam dużego pola do popisu, posadzona rok temu nie przyrasta na tyle, by móc oddzielić jakąś sadzonkę. Nie wiem czy ten wolny przyrost to cecha odmiany, czy przyczyniła się do tego wielkość sadzonki, kupiłam ją rok temu tańszą i malutką. Dobrze przezimowała, dobrze wystartowała wiosną, może za rok kępa zdecydowanie się powiększy i będzie pięknie kontrastować z jaśniejszymi bursztynowymi odmianami.

 

Prawie zmarzła zimą 2011/2012


Heuchera 'Pistache'
Nie przez przypadek umieszczam ją pod Southern Comfort i Mochą. Jak widać łączy je pewne podobieństwo. Wszystkie pochodzą z Francji, gdzie w szkółce Pana Thierry Delabroye, hodowane są nowe krzyżówki pochodzące od Heuchera villosa czyli żurawki owłosionej. Jak nazwa wskazuje ich liście są lekko owłosione a mieszańce dziedziczą po niej odporność na suszę, w każdym razie większą niż niemające w rodowodzie tego gatunku. Ja te najpopularniejsze produkcje Panna Thierry'ego dzielę na dwie grupy, te które mają jednolicie zabarwione listki, bez żyłek i żyłkowane, które generalnie mają dość charakterystyczny kształt liści. Pisache jest jednobarwna. Na reklamujących ją zdjęciach ma piękne liście w kolorze pistacjowym. Taki efekt może jest możliwy w głębokim cieniu, bo w półcieniu niestety jest cytrynowo-żółtko...słowo niestety jest przesadzone, żółć też jest piękna. Nie rośnie mi wspaniale, lecz skłamię jeśli powiem, że źle. OT, trzyma się jako tako, przyrosła w ciągu roku tak, że mogłam oddzielić od matecznej kilka sadzonek, będę miała co testować w przyszłym roku, może znajdę miejsce gdzie listki nabiorą tego charakterystycznego koloru? Zawiedziona też jestem wielkością jej liści, może takie mają być, ale spodziewałam się większych.



Nie przeżyła zimy 2011/2012

Heuchera 'Caramel'
Można ją nazwać bursztynkowym odpowiednikiem Pisatache, albo może miniaturką Southern Comfort. Po zakupie zapowiadała się świetnie, szybko przyrastała, ale niestety zaczęła chorować. Zapasowe sadzonki jak widać przydały się, rosną, tylko muszę poczekać aż osiągną większe rozmiary. Duża kępa Caramel to piękny widok, smakowity tak jak jej nazwa, mnie na razie nie dany.





Heuchera 'Tara'
Kolejna podobna do poprzedniczek nieduża, złotożółta żurawka. Przybyła do mnie w postaci maleństwa z kilkoma listkami w koreczku. Latem trochę podrosła, ale jeszcze nie osiągnęła rozmiarów dorosłej rośliny. Nie będzie duża. Czekam na nią, bo wg opisów wiosną ma mieć kontrastowo zabarwione nerwy i generalnie Tara w wiosennej szacie dominuje wśród zdjęć tej odmiany. Ponoć jest dość kapryśna, u mnie na razie nie.





Heuchera 'Electric Lime', 'Lime Time'
Mam mały problem z tą żurawką, kupioną jako 'Lime Time', ale tak po prawdzie na temat tej odmiany w internecie panuje kompletna cisza, a ponieważ jest praktycznie identyczna jak 'Electric Lime' zaryzykuję tezę, iż gdzieś nastąpiła pomyłka w nazwie i są to te same żurawki. Bardzo fajne :) Przez większą część sezonu wegetacyjnego liście mojej są cytrynowo-żółte, jesienią pojawiają się na nowych ciemniejsze żyłki, im jaśniejsze stanowisko, tym wyraźniejsze, troszkę podobnie jak u opisywanej powyżej 'Electry', lecz ich odcień, to nieco chłodniejsze i jaskrawsze tonacje. Jest dość duża, przyrasta niezbyt szybko, ale przyrasta i, jak widać na zdjęciu, wspaniale podkreśla urodę innych odmian o ciemniejszych liściach, rozświetlając przy okazji stanowiska na których rośnie.





Heuchera 'Ginger Ale'
Prześliczna odmiana, którą bardzo lubię. Niestety tak samo ładna jak kapryśna. Straciłam już kilka egzemplarzy i młodszych i dorosłych, kilka sadzonek ledwo wegetuje, udało się tylko z jedną, zaczęła mi ślicznie rosnąć i drżę by nic się jej nie stało. W tym roku dostałam również maleństwo w koreczku jako gratis, posadziłam w cieniu iglaków, bezpośrednie słońce do niej nie dociera. Jest inaczej wybarwiona niż egzemplarz w jaśniejszym miejscu, czy ładniej, czy brzydziej, trudno ocenić, każda ma swój urok. Z tym, że o tej porze zdecydowanie zachwycam się cienistą 'Ginger Ale' ta, która cieszyła oczy piwnym odcieniem listków zrobiła się o tej porze brzydsza, nabrała oliwkowo-brudnego odcienia, coś ją pogryzło, a to mnie się średnio podoba.

w cieniu

w półcieniu latem

w półcieniu wczesną jesienią

Duża, dorosła kępa wymarzła zimą 2011/1012, mała z cienia przeżyła

Heuchera 'Midas Touch'
Dotyk Midasa jest w typie  'Ginger Ale'. Jej kolorki są nieco bardziej ciepłe, świeże i złote. Z drugiej strony mnie mniej podobają się jej liście. Troszkę za bardzo zmierzwione i poskręcane, ale i tak jest ślicznie. To niestety drugi egzemplarz, pierwsza roślina ledwo odbiła po zimie, przez całe lato miała trzy listki o średnicy 1 cm i w takim stanie zastanie ją zima, nie sądzę, żeby wytrzymała. Kupiłam następną i jeśli nie wytrzyma znów zimy, to chyba się z nią pożegnam...choć jak znam siebie będzie do trzech razy sztuka :))

 sierpień



Heuchera 'Ginger Peach'
Odmiana różni się od roślin prezentowych na najpopularniejszych, reklamowych, zdjęciach. U mnie jest bledsza a jej liście nie są tak mocno wycinane i pofalowane. Może tak ma być a może to wina stanowiska, dość ciemnego. To tegoroczny nabytek, zatem na eksperymenty z sadzonkami na innych stanowiskach muszę poczekać. Póki co, to taka 'Ginger Ale'/'Midas Touch', pomieszana z brzoskwiniowymi żurawkami, bardzo fajna, zalicza się do odmian, które będę chciała mieć zawsze.


listopad

Wiosną 2012 przepięknie odbiła po zimie, najlepiej z wszystkich żurawek.
maj 2012



 Heuchera 'Berry Smoothie'
W tym roku opisywałam ją w osobnym wątku. Działo się to wiosną i byłam nią, w tamtym okresie, rozczarowana. Pierwsze liście prawie niczym nie różniły się od posadzonej wcześniej odmiany 'Georgia Peach', skłamałabym, gdybym napisała, że mi się nie podobały, były śliczne, ale w wyobraźni miałam zdjęcie Berry o liściach w jaskrawo-różowo-liliowym, oszronionym kolorze, innym niż wszystkie inne. Niestety, okazało się, że to tylko radosna twórczość grafików. Od wiosny do jesieni było jednak z nią coraz lepiej, siłą rzeczy porównywałam ją do Georgia P., z czasem podobieństwo całkiem zanikło. Teraz te dwie odmiany są w ogóle do siebie niepodobne, Berry ma ciemne liście, z wyraźnym wzorkiem, ma inny pokrój, jest bardziej zwarta. Jestem nią zachwycona. Późnym latem rozsadziłam kępkę na trzy części, i czekam do następnego roku. Mam nadzieję, że będą się pięknie komponować w nowym miejscu.


      
cień

jaśniutki półcień


Heuchera 'Georgia Peach'
Georgia doczekała się na blogu już dwóch wpisów, m.in dlatego, że spośród odmian o mocnej kolorystyce ta była pierwsza, zatem, podekscytowana jej urodą, pokazałam zdjęcia nawet malutkiej, świeżo posadzonej roślinki. Mała niestety nie przeżyła, ale dokupiłam jeszcze dwie większe rośliny. Działo się to dwa lata temu, obydwie rosną, dość zdrowo, lecz w tym roku zestarzały się i najwyższa pora by rozsadzić kępy, jesienią zrobiły się rzadkie i mniej efektowne. Nie uzyskam z podziału zbyt wielu młodych roślin, gdyż nie krzewi się zbyt intensywnie, ale kilka roślinek na pewno mi przybędzie.





Heuchera 'Marmelade'
Jeśli ktoś chciałby obsadzić żurawkami większą powierzchnię, jednolicie, nie posiada funduszy, by kupić kilka roślin na raz, a planuje sam je rozmnożyć, we własnym zakresie, to zdecydowanie mogę polecić tej osobie Marmelade. Marmelade ma stosunkowo drobne listki, jest zwarta, krępa i szybko się rozrasta. Nie miałam do tej pory kłopotów z jej uprawą,  zdrowo rośnie i mogłabym już obsadzić nią spory kawałek ogrodu gdybym ukorzeniła więcej sadzone. Mogłam, ale czasem od nadmiaru głowa boli. To chyba najmniej kłopotliwa bursztynowa ślicznotka, choć kolorystycznie odrobinkę mniej efektowna od pozostałych, z naciskiem na słowo 'odrobinkę' :)







Heuchera 'Lime Rickey'
Nie przez przypadek 'Lime Rickey' znalazła się w sąsiedztwie 'Marmelade'. Dla mnie są to siostrzyczki, które rosną w bardzo podobny sposób. Tak samo zwarte, tak samo szybko przyrastają i tak samo żywotne.

wiosna

 wiosna 

wczesna jesień

jesień


Heuchera 'Sashay'
Prawdziwa 'Sashay' ma zielone listki z purpurowym/ciemno-różowo-fioletowym spodem. Wyglądałoby to zwyczajnie, gdyby nie brzegi liści. Silnie powycinane, silnie karbowane i podwinięte, dzięki czemu nie trzeba zaglądać pod spód liścia by zobaczyć jego kolor. Do tego wszystkiego odmiana zmutowała w laboratoriach i ja mam kępę złożoną tak z prawidłowych zielonych jak i czerwonych listków, latem niektóre z nich były dwukolorowe np. jedna połowa zielona, druga czerwona, lecz teraz jesienią już ich nie widzę. Oczywiście mam zamiar oddzielić od siebie te dwie formy, ciekawe czy opisywane kolorystyczne zmiany będą trwałe czy może czerwonolistna forma powróci do wyjściowej zielonej.






Tiarella 'Mystic Mist'
Tiarella, która bardzo wyróżnia się w całym opisywanym towarzystwie. Całość utrzymana jest w trzech kolorach: zieleń, róż biel. Uwielbiam jej jasnozielone listki, przyprószone bielą  z ciemniejszym rysunkiem w środku. Pięknie wygląda teraz, pięknie wyglądała gdy kwitła drobnymi kwiatkami osadzonymi na zaróżowionych łodyżkach. Marzy mi się placyk tej tiarelli u stóp podobnego kolorystycznie krzewu, mógłby to być bez czarny 'Pulverulenta' albo tawuła 'Pink Ice' a może wierzba 'Hakuro Nishiki'...ech, te marzenia, plany, jeśli się spełnią to za kilka lat. O ile nie wydarzy się katastrofa. 'Mystic Mist' jest uznawana za kapryśną. Moja przeżyła już u mnie jedną zimę, ale nigdy nic nie wiadomo. Może w przyszłym roku trzeba będzie rozpocząć zabawę od nowa.


listopad

Po zimie 2011/2012 bardzo, bardzo słaba


Heuchera 'Shanghai'
Uwielbiam tę odmianę, a przede wszystkim kolory, którymi zachwyca. Należy do grupy odmian o dość drobnych listkach, ale ładnie się krzewiących. Kolorystycznie niby zwyczajna, najmłodsze listki są purpurowo-fioletowe z ciemniejszymi żyłkami, z czasem szarzeją/srebrzeją, żyłkowanie oczywiście zostaje. Niby niczym się nie wyróżnia, ale smaczku całości dodaje odcień listków, wszystko jest subtelnie i prawie niezauważalnie, muśnięte niebieskim kolorem, odcień ten najbardziej rzuca się w oczy gdy obok rosną żurawki o żółtych listkach. Sama listki są sztywne i odrobinkę mięsiste dzięki temu kępki 'Shanghai' są estetyczne i eleganckie i przez to, to chyba na razie moja ulubiona śliwkowa żurawka.

 lipiec

wzesień

 wrzesień


Heuchera 'Rave On'
Właściwie nie przez przypadek opisuję 'Rave On' obok 'Shanghai'. Obydwie rosną podobnie i w podobny sposób mnie urzekają. Rave należy do jaśniejszych żurawek. Generalnie blaszka liściowa jest srebrzysta z ciemno-zielono-oliwkowymi żyłkami, ale młode liście są również lekko zaróżowione. I jak opisywana wyżej miała leciutki niebieskawy odcień, to ta urzeka również delikatniutkim, ledwo zauważalnym, lecz tym razem tym razem szmaragdowym odcieniem. Nie od razu go zauważyłam, zachwyciłam się nim w drugiej połowie lata i się zauroczyłam :)







Heuchera 'Peppermint Ice'
Idę za ciosem i opiszę kolejną drobną odmianę. Posadzona rok temu jako malutka sadzonka rosła wolno i dopiero pod koniec września zaczęła wyglądać jako tako. Jeśli dojrzeje, rozrośnie się, będzie bardzo ładna. Podobają mi się jej srebrzyste listki z limonkowo-zielonymi żyłakmi, chłodne i świeże. Myślę, że w przyszłym roku będę miałam ładniejsze zdjęcia tego maluszka.


czerwiec 2012



Heuchera 'Peach Flambe'
Pecha Flambe...mniam :) Szalenie smakowita i soczysta brzoskwinka. Wiosenne liście są tak niesamowicie kolorowe i jaskrawe, że trudno uwierzyć, iż nie jest to sztucznie barwiony wytwór pracy ludzkich rąk. Z czasem kolor trochę gaśnie, ale mimo to przez cały sezon jest najbardziej kolorową żurawką w ogrodzie. Fajnie, że należy do grupy silniej krzewiących się żurawek, nie trzeba czekać latami na nowe przyrosty, jest troszkę w typie Marmelade i mam nadzieję, że wigorem jej dorówna.

 lato

 lato

 jesień

 
jesień

Nie przeżyła zimy 2011/2012

Heuchera 'Peach Crisp'
W tym roku pojawiły się u nas w sprzedaży żurawki z serii Crisp. Są prześliczne, tak kolory jak i liście, których brzegi są fantazyjnie powycinane i delikatnie pofalowane. Na razie mam tylko jedną z nich, opisywaną brzoskwiniową Peach Crisp. Tonacja kolorystyczna podobna jest do opisywanej wyżej Peach Flambe, ale marmurek na listkach nie jest tak wyraźny, lub wcale go nie widać. Zdjęcia też są niezbyt wyraźne, nie udało mi się w tym roku ładnie jej sfotografować, za rok to nadrobię :)





Heuchera 'Green Spice'
Nasycona jaskrawymi kolorami postanowiłam opisać bardziej stonowaną odmianę. Green Spice, to głównie zielenie i srebro plus niezwykle finezyjne żyłkowanie na młodszych liściach. Niby nic wielkiego, większość żurawek ma kontrastowe żyłki, ale ten rysunek jest wyjątkowy, wygląda jak mozaika ułożona ręką matki natury. Niestety Green nie jest pozbawiona wad. Nie rośnie mi dobrze, dość słabo się krzewi, długie ogonki liściowe sprawiają, że kępy nie są zbyt zwarte. Może to wina stanowiska, może jeszcze nie trafiłam na idealne miejsce. Kępka na zdjęciu była wykopana w połowie lata i posadzona głębiej w użyźnioną kompostem glebę, dość ładnie zaczęła przyrastać, więc może w niedoborze składników odżywczych tkwi problem, nie wiem, pożyję, zobaczę :)




Heuchera 'Vanus'
Ponieważ Green Spice ma wady postanowiłam dokupić, wydawałoby się podobną do niej inną żurawkę. Padło na Venus. Opis brzmi podobnie, kolory podobne, ale jednak jak widać to nie to samo, nie da się całkowicie jej zastąpić, rysunek żyłek nie ten sam, brakuje tu finezji, subtelności, to już nie jest mozaika. Trudno, za to sama roślina ma ładniejszy pokrój, jest bardziej zwarta, na razie leży płasko na ziemi. Ponieważ jest niższa i bardzo ładna i będzie zdobić przody rabat, Green posadzę trochę dalej by zakryć wybujałe ogony liści :)






Heuchera 'Ring of Fire'
Wyżej opisywałam żurawki charakterystyczne, ich identyfikacja nie przyprawia o zawrót głowy. Takie też kupuję w pierwszej kolejności, ale nie jest z nimi tak łatwo, producenci naprodukowali sporo podobnych do siebie odmian i czasem jest bardzo pod górkę. Trzecia, niby zielona, niby przysrebrzona blaszka, niby żyłki ciemniejsze czyli opis podobny do dwóch przedstawionych wyżej a jednak inna :) To moja pierwsza kolorowa odmiana, która najładniej wygląda gdy nie kwitnie. Kępa na zdjęciu była juz wielokrotnie odmładzana, a to ubiegłoroczne sadzonki, które na tym etapie wyglądają ślicznie. W przyszłym roku wytnę im drapakowate pędy kwiatowe, które są wysokie, nie zdobią i bardzo osłabiają rośliny, przez co tracą ładny zwarty pokrój, o ile u tej odmiany można o nim mówić, gdyż z natury swojej jest trochę nieporządna.




Heuchera 'Root Beer'
Zrobiło się troszkę chłodno i zielono zatem przyszedł czas na kupioną w tym sezonie nową żurawkę Root Beer. Mało jest jeszcze odmian, których liście trącą prawdziwą ciepłą czerwienią. Ta jest troszkę przytłumiona, przydymiona, trochę tu pomarańczu, trochę brązu mlecznej czekolady, gdzieniegdzie subtelnie przebija lekkie drobne sreberko blaszki, a smaczku całości dodają kremowe kwiaty, które w przypadku tej odmiany są pożądane, bo świetnie grają z kolorem liści. Nie mogę się doczekać kiedy Root Beer się rozrośnie, bo na razie jej uroda jest przytłumiona większymi kępami sąsiadów. Jeśli przezimuje i będzie dobrze rosnąć...będzie się działo :)






Heuchera 'Autum Leaves'
Kolorystycznie podobna do poprzedniej, liście utrzymane w tonacjach ciemnej czerwieni, trochę tu różu, szczególnie wiosną, trochę ciemnego brązu potem i jak zwykle trudno określić te kolory. Liście generalnie pozbawione są charakterystycznego marmurka, na starszych można zauważyć jakieś jego zalążki, jakieś sreberko prześwituje gdzieniegdzie, ale nie rzuca się to w oczy. Późnym latem listki jej zaczynają brzydnąć, stają się pogniecione i roślina sprawia wrażenie trochę schorowanej, przy okazji jednak czerwień liści zaczyna być głębsza, zatem może już nie zdobi tak formą i kształtem ale kolorem zdecydowanie tak.W tym roku przekonałam się jak czerwień Autumn potrafi pięknie ożywić lekko mdłe, zielono-żółto-srebrne zestawienie. Posadziłam jedną z nich koło brunnery 'King's Ransom' i żeleźniaka 'Mosaic' zakątek zapowiadał się ładnie, rosła tam też molinia Variegata, posadzone były małe jasnotki 'Dellam' ale gdy pojawiła się tam ta żurawka wszytko nabrało urody, tak ona jak i reszta.

czerwiec

sierpień

październik



Heucherella 'Strike it Rich Gold'
To moja pierwsza żółtolistna żuraweczka z czerwonym środkiem. Nie rośnie rewelacyjnie, aczkolwiek jeśli trafi się z miejscem, to nie jest tak źle. Jednak po upływie paru lat od zakupu mam jedną porządną kępkę i kilka ledwo wegetujących. Jest dość mała skromna, ładna, ale nie gra pierwszych skrzypiec wśród opisywanych odmian. Zbyt długo trzeba czekać na efekt, są ciekawsze i lepiej rosnące cytrynki.





Heucherella 'Sunspot'
'Sunspot' jest dla odmiany najnowszym moim zakupem. Nie znaczy to, że to nowinka. Znajduje się w sprzedaży od paru lat. Odwlekałam jej kupno gdyż wydawało mi się, że jest bardzo podobna do opisywanej wyżej 'Strike it Rich Gold', zatem fundusze przeznaczone na zakup bylin szły na inne taksony. W tym roku zobaczyłam na żywo i uległam, chyba będzie od niej ładniejsza. Ma większe i bardziej wyprasowane listki, kolorek niczego sobie. Czerwonawy środek nie jest jeszcze zbyt wyraźnie zaznaczony. Mam niestety tylko zdjęcie rośliny w doniczce, ładniejsze wstawię wiosną o ile będzie co fotografować :)






Heucherella 'Stoplight'
Wyżej odpowiedziałam dlaczego 'Suspot' tak późno pojawiła się w ogrodzie. Jest jeszcze jednak druga przyczyna.... 'Stoplight' kusiła mnie bardziej. Na obrazkach producentów oglądałam żółtą żuraweczkę w intensywnie czerwonym dużym środkiem. Zdecydowanie atrakcyjniejszą od od poprzedniej, wybrałam, więc tę. Nie zawiodłam się. 'Stoplight' rośnie ładnie, a środek rzeczywiście jest tak jak zapewnia producent. Ma fajny pokrój, rozkłada się dość szeroko, potrafi powalczy o miejsce na rabacie.







Heucherella 'Alabama Sunrise'
Mam mieszane uczucia co do Alabamki. Kupiona, za spore pieniądze, dałam za nią 30 zł, była absolutną nowością. Po posadzeniu wyrosła w piękną, dużą gęstą kępę. Zaskoczyła mnie swą witalnością i zauroczyła. Niestety potem było coraz gorzej, w następnym roku podupadła, rozsadzona na kilka części zbierała się tego lata, ale jakoś nie mogła zebrać, rośliny wypuściły po kilka marnych listków. Dwuletnia sadzonka próbowała to nadrobić, ale też jej się nie udało, pojedyncza z kilkunastoma listkami, to nie to co kiedyś :(


w tym roku dwuletnia sadzonka wygląda tak






Heucherella 'Golden Zebra'
Wredna żuraweczka niestety. Jest prześliczna, jej liście mają piękny kształt i śliczny rysunek. Nie jest to już czerwona plamka na środku, ale duża rozlewająca się plama. Rozrasta się też szybko, ale co z tego skoro nie przeżyła mi zimy i nie tylko ja mam z nią problemy. Może są przejściowe. Kupiłam ją jeszcze raz, jest zbyt piękna by od razu odpuszczać, na razie mała, w jesiennej szacie :)





Heucherella 'Solar Power'
Żuraweczka posadzona w tym roku. Cóż mogę o niej powiedzieć....wzięła chyba sobie do serca drugą część nazwy i rośnie z takim 'powerem', że trudno uwierzyć, iż jeszcze w maju było to skromne maleństwo o żółtych liściach w brązowo-czerwonawe ciapki. Zobaczymy jak przezimuje, oby dobrze, bo nie zrobiłam rezerwowych sadzonek. Na razie bezproblemowa.










Heucherella 'Solar Eclipse'
Przyznaję, że opisuję ją z pewną obawą. To bardzo 'świeża' odmiana i właściwie nie powinnam jej jeszcze mieć. Jest nowością, którą spodziewałam się zastać w sprzedaży dopiero w przyszłym 2012 roku. Podczas wizyty w pewnym centrum ogrodniczym w okolicach Końskowoli zauważyłam doniczkę z 'Solar Eclipse', stał tam tylko jeden egzemplarz, pięknie rozrośnięty, wśród kilku pospolitych, znanych od dłuższego czasu, odmian. Rzuciłam się na nią od razu, a nuż widelec wszedłby tam za nami jakiś miłośnik żurawek i żuraweczek, i już nie puściłam z ręki :)  A wracając do pierwszego zdania, boję, że może zapędzam się i jest to jakaś mutacja opisanej już tu 'Solar Power'? 'Solar Eclipse' na zdjęciach producenta wygląda odrobinę inaczej, ma bardzo ciemne liście z wąską limonkową/żółtą obwódką, u mnie ta obwódka jest szersza, ale wiadomo, że zdjęcia producenta nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość, zatem zostawiam sobie mały margines błędu i w razie czego poprawię go, gdy w przyszłym roku nasze ogrody zaleją nowe odmiany, którymi już teraz niektórzy sprzedawcy nas kuszą, a na forach ogrodniczych pojawią się ich zdjęcia, będę mogła je wtedy porównać i upewnić się czy mam rację czy nie.






 Heucherella 'Brass Lantern'
Odmiana wyjątkowa, która błyskawicznie znalazła się na szczycie mojej żurawkowo-żuraweczkowej listy. Kolorystycznie cudowna, liście są nieco podobne odcieniem do kolejnej miss żuraweczek czyli odmiany 'Sweat Tea'. Może są ciut bardziej zaróżowione. Lecz na tym podobieństwo się kończy. Brass, w przeciwieńswie do szorskiej i matowej Sweet, ma cudownie świecące, listki, taki żuraweczkowy odpowiednik brunnery Looking Glass . Z tym, że ww. tym razem producentom skojarzyły się z mosiądzem. Właściwie czemu nie, mosiądz ma czasem taki odcień, a wypolerowany błyszczy się jak liście opisywanego cudeńka.







 Heucherella 'Sweat Tea'
Jak widać  Sweat Tea jest kolorystycznie podobna do Brass. Listki mają rzeczywiście herbaciany odcień, są matowe, jak nieco zmienne w trakcie sezonu.  Posadziłam ją w ubiegłym roku, przeżyła zimę bez szwanku, rozrosła się i pięknie zdobi malutki żółto brązowy kącik między świerkiem Echiniformis a niskim żywopłotem z tawuły 'Goldmund'.

czerwiec

lipiec

sierpień

wrzesień




cdn. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...