b:include data='blog' name='google-analytics'/>

czwartek, 18 kwietnia 2013

Lato po zimie

Uff...jak dziś było gorąco. Podczas spaceru z moim nieopierzonym belgusiem (psem), ubrana w koszulkę z krótkim rękawem,  zerkałam jak wariat skacze po rowie i trudno mi było wyobrazić sobie, że niecałe dwa tygodnie temu, w tym właśnie rowie, było pełno śniegu, Ogi brnął w nim po pas, a ja miałam na sobie grubą zimową kurtkę. Teraz ma się ciut ochłodzić i dobrze, bo kwiaty zbyt szybko poprzekwitają a ja chcę się nacieszyć bielą śnieżników i niebieskością przylaszczek oraz cebulic.


Śnieżnik Forbesa Chionodoxa forbesii 'Alba'

Cebulica syberyjska Scilla siberica

Miłek amurski jeszcze kwitnie
Miłek amurski Adonis amurensis

Zachwycają przylaszczki siedmiogradzkie
Przylaszczka siedmiogrodzka Hepatica transsilvanica

Przylaszczka siedmiogrodzka Hepatica transsilvanica


Krokusy przekwitają niestety

sobota, 13 kwietnia 2013

Krokusów ciąg dalszy

Dziwny dzień dziś był. Przed południem poszłam do ogrodu, ubrałam się, tak jak od kilku miesięcy, w zimową ocieplaną kurtkę, złapałam sekator i zajęłam się obcinaniem ubiegłorocznych pędów chmielu. Mrówcza praca, poplątany gąszcz ale poszło, po godzinie spociłam się jak mysz. Ubrałam więc wiosenno jesienną kurtkę podpinaną polarem, poszłam z psem na spacer, znów się zgrzałam. Nie miałam odwagi wyjść w samym swetrze, dziwnie tak przerzucić się z ocieplanych ubrań na lekkie, ale w końcu musiałam, tak do późnego popołudnia raz sweter raz kurtka, bo wiaterek trochę chłodził. Teraz popadało, deszcz dopadł mnie na spacerze, zmokłam zmarzłam, jest mi zimno, ale słońce znów świeci, piszę posta popijając gorącą owocową herbatę. Rozgrzeję się i pójdę przesadzić kilka roślin, które rosną nie tam gdzie powinny. Oczywiście wygospodarowałam kilkadziesiąt minut na fotografowanie krokusów, które pięknie rozchylały się dziś do słońca :)












czwartek, 11 kwietnia 2013

W końcu jest...

Po marcowym falstarcie wiosennym wreszcie przybyła do nas wiosna. Oczywiście cieszę się, że zbliża się koniec chłodów, mrozów, śniegu, ale z drugiej strony przeraża mnie trochę to opóźnienie. Za chwilę będzie ciepło, przyroda zacznie nadrabiać zaległości w szybkim tempie, a ja musiałabym w takim też tempie wykonać wszystkie niezbędne wiosenne prace. Ciężko będzie nadążyć, tym bardziej, że zamiast wycinać uschnięte badyle, grabić, przesadzać i nawozić siedzę w domu przeziębiona. Nastrój pogarsza jak co rok, pierwszy wiosenny rekonesans. Nie ma zimy bez ofiar. Tym razem na pewno padło na jedną z najpiękniejszych wiosennych roślin w ogrodzie... coś mi zjadło trójlista kurabayashi, został po nim tylko podziemny korytarzyk. Zanim go kupię, zanim się rozrośnie minie sto lat. Krokusów też nie przybyło, rok w rok liczę na większe kępy a one rosną wręcz wstecz, to na szczęście nie jest wielkim problemem, krokusy nie są drogie, można kupić większą ilość cebulek jesienią, o ile będę o tym pamiętać :)

Pogoda niezbyt sprzyjała fotografowaniu, było pochmurno, ale trudno już wytrzymać by nie uwieczniać tych kolorów, za którymi tyle miesięcy się tęskniło. Zatem porcja nieco ponurych zdjęć, ale świeżutkich i gorących bo dzisiejszych :)












sobota, 6 kwietnia 2013

Cebulica - niespodzianka

Zapomniałam o niej. Wyszła z ziemi i zakwitła po cichu, schowana w kępie uschniętych źdźbeł molinii. Cebulice Tubergena są  piękne, ale w moim ogrodzie ciągle jest ich mało, trzy cebulki i nic więcej od lat. Kwiatki są na razie ściśnięte, osadzone na jeszcze krótkich łodyżkach. Z czasem wybiją bardziej w górę, kwiatostan się rozluźni i roślina będzie bardziej widoczna. Hehe, jak takie drobiazgi cieszą oko :)




niedziela, 31 marca 2013

W poszukiwaniu wiosny

W ogrodzie niewiele się dzieje. Dziś dzień zaczął się ładnie, więc wybrałam się przed południem na długi, dwugodzinny spacer z psem, ale już w drodze powrotnej ochłodziło się się, powiał zimny wiatr, czyli tegoroczny standard. Śnieg powoli topnieje, ciekawe czy znów nam dosypie białego, obrzydliwego puchu, mam nadzieję, że nie. Po południu z kolei pospacerowałam po ogrodzie. Na pierwszy rzut oka mróz nie narobił zbyt wielu szkód, to co kwitło na początku marca kwitnie dalej. Róże chyba dały radę, byliny też nie wyglądają źle.

Miłki amurskie wyłaniają się spod śniegu. Ich właściciele często rozpaczają, że przysypane przez śnieg kwiaty miłków niszczeją, ale ja tego nie zaobserwowałam. Natomiast wierzę w to, że gdy w trakcie kwitnienia zaczyna mrozić, trzeba liczyć się z brakiem nasion w sezonie. Szkoda, ja swoje dwuletnie siewki zmarnowałam w idiotyczny sposób i znów będę musiała czekać kilka lat na kolejne.
 Miłek amurski Adonis amurensis


Przebiśniegom również nie szkodzą mrozy. Część kwitnie od dawna część dopiero zaczyna.

Ranniki sprawiają wrażenie nieco sfatygowanych, ale może już po prostu przekwitają...


Pomimo mrozów mój nienazwany oczar powolutku rozwija drobne kwiatki


I mój ubiegłoroczny nabytek przepiękny, wymarzony klon strzępiastokory, uwielbiam jego drugą polską gatunkową nazwę:  cynamonowy i tej używam na codzień. Zaczyna się łuszczyć, w przyszłości będą to wielkie brązowe płaty, na razie w mikro skali i głównie przy ziemi na najstarszych fragmentach drzewka.

Klona cynamonowy Acer griseum


sobota, 23 marca 2013

Pomarudzę...

Mam dość. Dość niemiłosiernie rażącego w oczy śniegu, nocnych mrozów, lodu na drogach, bo to co odmarza za dnia, zamarza po zachodzie słońca. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek, tak długo męczyła nas zima. Jestem już zmęczona, nie nie mam depresji wiosennej, ale odczuwam poirytowanie, złość, bezsilność. Tyle planów, tyle chęci do ich realizacji a siedzę w domu i nic nie robię. Nawet, nie chce mi się iść na spacer z psami, buty przemakają, ślizgam się po lodzie, nic przyjemnego. Jak długo jeszcze?
W ogrodzie biało. Nic się nie dzieje. Wyszłam dziś z aparatem i zrobiłam kilka zdjęć. Owszem jest u mnie kilka fajnie wyglądających zimą roślin, ale zachwycam się nimi od listopada, więc i robi się to nudne. Chcę kolorów, zieleni i pękających pąków na drzewach....wiosny.

Acer davidii ssp. grosseri

Klon pensylwański Acer pensylvanicum

Klon pensylwański Acer pensylvanicum

Klon pensylwański Acer pensylvanicum
Cornus sanguinea 'Midwinter Fire'

Betula albosinensis

sobota, 9 marca 2013

Trzmielina pnąca

Trzmielina pnąca, zwana również trzmieliną Fortun'a, pochodzi z dalekiego wschodu i jest jedną z popularniejszych w szkółkach i centrach ogrodniczych roślin. Przyczyny zapewne są dwie. Trzmielina jest zimozieloną rośliną, a większość właścicieli skrawka ziemi chce posadzić u siebie rośliny, które będą zdobić nie tylko w sezonie wegetacyjnym. Jednocześnie jest tania, bo niektóre odmiany rozmnaża się prymitywnie łatwo, gałązki płożące się po ziemi ukorzeniają się same, sadzonki również nie potrzebują specjalnych zabiegów i warunków, u mnie np. obcięte pędy, wyrzucone na kompost, ukorzeniły się na ww.
Zastosowanie trzmielin może być wielorakie. Posadzone przy murach wspinają się po nich, posadzone na rabacie płożą się, można z nich tworzyć obwódki, pod warunkiem systematycznego przycinania. Krzewy nie rosną zbyt szybko, ale cięte dość silnie się krzewią, niecięte potrafią mieć bardzo nieporządny pokrój, którego ja nie lubię.
 Dziś opiszę, najbardziej żywotną i najszybciej rosnącą w moim ogrodzie odmianę 'Emerald'n Gold'. Jak nazwa wskazuje listki jej są zielone z żółtym brzegiem, zimą na najbardziej wystawionych na promienie słoneczne pojawiają się różowo-czerwone rumieńce.
Jak każda zimozielona roślina  w okresie długo utrzymującej się mroźnej, słonecznej i wietrznej pogody może przemarzać, ale u mnie, od kilkunastu lat, tej odmianie żadna zima nie zrobiła dużej krzywdy, pomimo tego, że nigdy jej nie okrywałam.

Euonymus fortunei 'Emerald'n'Gold'

Euonymus fortunei 'Emerald'n'Gold'

Euonymus fortunei 'Emerald'n'Gold'


Euonymus fortunei 'Emerald'n'Gold'

Euonymus fortunei 'Emerald'n'Gold'


piątek, 8 marca 2013

Kilka słów o starej, poczciwej leszczynie

O leszczynie na ma co się rozpisywać, każdy ją zna, nie każdy posadzi w grodzie. To spory krzew, na dodatek średnio ozdobny. Moja leszczyna rośnie w ogrodzie od zawsze i od zawsze czekamy na jej owoce, które pojawiają się sporadycznie. Pamiętam tylko jedno lato gdy objadaliśmy się jej orzechami. Kwitnie teraz i nie rzuca się w oczy, lecz gdy ktoś przystanie i przyjrzy się z bliska leszczynowym kotkom, dojrzy w nich dużo skromnego piękna, które niedawno uwieczniłam na kilku zdjęciach.



czwartek, 7 marca 2013

Oczary ... czyli moja porażka

Starzeję się. Taka refleksja nasunęła mi się gdy przygotowywałam się do napisania tego posta. Po pierwsze dlatego, że musiałam się przygotować, bo zapomniałam jakie odmiany oczarów posadziłam. Po drugie dałabym sobie rękę uciąć, że posadziłam je dwa lata temu, a okazało się, że było to 2009 rok. Kiedyś pamiętałam doskonale moje rośliny, nazwy odmian, miejsce pochodzenia a i opowiedzieć mogłam o nich więcej. Teraz mnóstwo informacji po prostu mi uleciało i czasem gdy wracam do starszych postów mam wrażenie, że czytam o cudzych roślinach, o cudzym ogrodzie :) Z drugiej strony czasy mamy inne, jest internet, jest Allegro, są sklepy internetowe, mamy samochód, więc zdobywanie nowych roślin jest zdecydowanie łatwiejsze, w związku z czym przybywa mi ich zdecydowanie więcej niż w dawnych czasach. Jednocześnie strata rośliny nie jest tak dotkliwa niż kiedyś, nie ma problemu z ponownym zakupieniem.
Jednak czasem strata jest dość dotkliwa tak jak w przypadku bohaterów tego wątku, oprócz tego, że żal roślin, to zwyczajnie są one drogie. Za sensowną roślinę trzeba zapłacić min. 60 zł.
I tak kupiony oczar 'Jelena' odszedł latem dwa lata temu.
Oczar 'Diane' jescze żyje, ale choruje, kora odchodzi od nasady gałązek. Rok temu próbowałam go ratować, posmarowałam pędy Funabenem, ale widzę, że ten zabieg niewiele pomógł, Diane ma obecnie dwa kwiatki :(
Jedynym, ratującym honor krzewów, jest 'Arnold Promise' , który, po raz pierwszy  od momentu posadzenia zakwitł. Cytrynowy Arnold w poprzednich latach się buntował i nie kwitł, z tym, że do efektu jaki był, gdy oczary przyjechały do mnie w paczce jest daleeekoo :( . Jednocześnie nie obraziłabym się gdyby krzaczory zaczęły w końcu rosnąć, bo to drugi oczarowy problem, przybywa ich w ślimaczym tempie.

Hamamelis x intermedia 'Arnold Promise'

Hamamelis x intermedia 'Arnold Promise'





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...