b:include data='blog' name='google-analytics'/>

wtorek, 6 marca 2012

Ranniki

Bardzo lubię oglądać przebijające się przez liście i wyłaniające z ziemi te jedne z pierwszych zwiastunów wiosny. Moje jeszcze nie miały okazji rozchylić płatków.  Myślę, że jest im po prostu za zimno, na szczęście mrozy nie robią krzywdy tym wcześniakom. Gdy tylko się ociepli, rozwiną kwiaty, to z pewnością zaczną odwiedzać je pszczoły. Ech, jak ja dawno nie widziałam uwijających się pszczół, pierwsze ich bzyczenie brzmi wręcz jak piękna i radosna muzyka :)








niedziela, 4 marca 2012

Blisko coraz bliżej :)

Oj walczy wiosna o swoje, w dzień wygrywa, nocą ostatnio zima jest górą. Co mnie martwi, bo jedna z prognoz mówi, że za dwa dni temperatura ma spaść do -12 st., ręce opadają, nie wiem co okryć...niech już mrozy przestaną się wygłupiać i powędrują na północ, tam ich miejsce. Ja mam dość zimna. Chcę iść do ogrodu i wcielać w życie bardzo rozbudowane plany przemeblowania ogrodu, im szybciej zacznę pracować tym więcej się uda :)
A kwiaty już kwitną, gdzieniegdzie i nieśmiało, ale są :)))

miłek amurski


pierwszy krokusik


pierwsze przebiśniegi


odmiana pełna


oczywiście ranniki


i skromny oczar, choć na zdjęciu tak skromnie nie wygląda :)

piątek, 24 lutego 2012

Miłek amurski, zwiastun drugi

Opisywałam już miłka tutaj, ale o tej porze cieszy każdy nowy kwiat, więc będę się powtarzać :) Miłek zaczął mnie cieszyć już w styczniu, bo przed tymi syberyjskim mrozami zaczęły wyłaniać się jego pąki, ale potem zrobiło się zimowo, bardzo zimowo i ww. przysnęły sobie na chwilę. Na szczęście nie boją się zimy i spadki temperatur poniżej 20 st nie zaszkodziły im jak np. moim kokoryczom, które w tej chwili stanowią obraz nędzy i rozpaczy.




W ogóle mamy dziś dość wiosenny dzień, gdyby tak nie wiało byłoby całkiem sympatycznie i na pewno poszłabym do ogrodu, choćby po to by poprzycinać krzewy albo zająć się porządkami. Trawnik wygląda jak pobojowisko, cały w krecich kopcach, kawał ogrodu zasypały liście miskanta olbrzymiego. Co wiosnę obiecuję sobie, że zetnę go przed zimą, bo potem trafia mnie szlag, gdy muszę wybierać te liście z rabat. Liście wcale nie są małe, do tego jasne, wygląda to jakby ktoś rozsypał w promieniu 10 m zawartość śmietnika, ale jak zawsze zlitowałam się nad nim, nawet wypuścił kwiaty, tak na pół gwizdka i teraz mam kwiaty, plus masa roboty, znów będzie powtórka z rozrywki :/


czwartek, 23 lutego 2012

Pierwsze zwiastuny wiosny

Oczary, jedne z pierwszych zwiastunów wiosny. Niestety ich uprawa mi nie wychodzi, posadziłam je w zbyt ciemnym miejscu i mam, zamiast gałązek oblepionych ślicznymi pająkowatymi kwiatami, kilka patyczków, na których gdzieniegdzie pojawiają się pąki. Muszę je w tym roku przesadzić. Kwiatów mało ale jak cieszą :)
Na zdjęciu odmiana 'Diane'


czwartek, 16 lutego 2012

Wiosenne prymulki

Bezłodygowe, kolorowe pierwiosnki o tej porze można spotkać prawie wszędzie. W marketach, kwiaciarniach, a nawet w naszym wiejskim sklepie przemysłowo-spożywczym. I tu udało mi się kupić tę ślicznotkę nietypowo wybarwioną. Kiedyś miewałam ich sporo, tym bardziej, że w połowie lutego obchodzę imieniny  i kilka razy zażyczyłam sobie pierwiosnków w prezencie. Jednak po pewnym czasie odpuściłam i tylko czasu ulegam pokusie kupując ciekawsze i troszkę inne niż reszta. Bardzo ciężko utrzymać je w ogrodach, niektóre  nie doczekiwały lata, inne, posadzone w ogrodzie marniały, czasem zajmowało im to jeden sezon, czasem więcej. Z tych, kupowanych przed laty, mam tylko jedną o cieniowanych, dużych biało-różowych kwiatach, plus kilka samosiejek-krzyżówek z rosnącymi w ogrodzie pierwiosnkami i trudno określić z którymi. Szkoda, że te piękności są takie wrażliwe, bo wiosenne ogrody dzięki nim byłyby weselsze i bardziej kolorowe a dzięki różnorodnej kolorystyce byłyby świetnym materiałem do ciekawych kompozycji.
Trudno, niech cieszą oczy na parapetach a my napawając się ich urokiem zerkajmy przy okazji przez okna i wypatrujmy zbliżającej się powolutku wiosny, jest tuż, tuż....mam nadzieję :)




niedziela, 29 stycznia 2012

Szkice Dominiki

Na dworze trzaskający mróz. Myślałam, że ta zima będzie łaskawa dla roślin, niestety znów muszę się martwić o niektóre nowości. Zapewne trzeci rok z rzędu nie zakwitnie mi powojnik górski, który przemarza regularnie, a tak cieszyłam się, że wiosną pokaże swoje śliczne różowe kwiaty na tle zaczerwienionych liści. Ciekawe jak poradzą sobie miłki amurskie, które prawie już kwitły, tak samo ranniki.
Ostatnio moja jedenastoletnia córeczka narysowała kilka obrazków kwiatowych i chciała, żeby znalazły się tu na blogu. Spełniam zatem jej życzenie, mam nadzieję, że narysuje więcej, bo każdy kolejny jest ciekawszy od poprzedniego :)






środa, 4 stycznia 2012

Juniperus communis 'Horstmann'

Nie jestem wielką fanką roślin iglastych, ale obok takich roślin jak ta odmiana jałowca pospolitego, nie potrafię przejść obojętnie. Coraz bardziej podobają mi się płaczące odmiany iglastych drzew. Nie wiem dlaczego pomijałam je w planach zakupowych. Zapewne zrażała mnie ich cena, wolałam, te kwoty przeznaczać na tańsze byliny. Chyba działał na mnie podświadomie fakt, że na efekt trzeba czekać dość długo, a młode świeżo szczepione lub lekko podrośnięte egzemplarze są wyjątkowo nieciekawe. Przyznam, że żałuję, szkoda że odwlekałam zakup płaczących świerków, czy modrzewi, pewnie teraz cieszyłabym się oryginalnymi, tajemniczymi i mrocznymi formami rosnącymi w ogrodzie. I tak 'mroczne', bo mnie płaczące, dojrzałe iglaste kojarzą się z czarownicami, tajemniczymi zakapturzonymi postaciami w ciemnych płaszczach :)
Mój Horstman powoli nabiera fajnego, oryginalnego wyglądu. Na początku było ciężko go wyprowadzić, mąż podwiązywał główny pęd do kijka, ale już jest z górki, zaczął rosnąć sam. Takim odmianom trzeba przeznaczyć co najmniej tyle miejsca ile docelowo będzie wynosiła ich średnica, gdyż w ciasnocie nie pokażą na co ich stać, a już najlepiej jest, gdy rosną jako solitery. Poza tym jak to jałowiec, dobrze rośnie w suchej i piaszczystej części ogrodu, gdzie ma sporo słońca. Myślę, że z roku na rok będzie coraz ciekawszy i bardziej oryginalny.


poniedziałek, 2 stycznia 2012

Saxifraga fortunei

Ta skalnica to dalekowschodnia piękność, której uprawa w Polsce nie zawsze kończy się powodzeniem. W tym roku kupiłam ją po raz drugi. Poprzednia rosła coraz słabiej i nie pamiętam już czy zaszkodziła jej zima czy lato. Teraz wiem, że jest grupa cieniolubnych skalnic, które nie tolerują słońca. Nawet jeśli zapewni się im wilgoć w podłożu, to i tak karleją, nie rosną, czasem giną. Tak jest u mnie np ze skalnicami rozłogowymi i okrągłolistną. Zatem gdy kupiłam ją po raz drugi, nie kombinowałam, tylko posadziłam w cieniu. Latem czuła się tam świetnie, późną jesienią zakwitła, a czy przezimuje pokaże czas. O to, że zmarznie na razie się nie martwię, ale czy nie zaszkodzi jej nadmiar wilgoci...okaże się.
Ten gatunek wydał wiele prześlicznych odmian, o pięknie zabarwionych liściach, które oryginalnością i wymyślnością nie ustępują znanym żurawkom, są prążki, są ciapki, jest biel, róż, brąz, zapewne pojawi się jeszcze wiele nowych i ciekawych, ale niestety możliwości ich uprawy w Polsce są ograniczone, nie są odporne na mróz, choć też i nieprzetestowane dogłębnie, bo praktycznie nie ma ich w sprzedaży. Kiedy podpatrzę jak zachowują się u innych, będzie nadzieja na przezimowanie niektórych, wybiorę się do Berlina z wrócę z kilkoma nowymi skalnicami w bagażniku :)



niedziela, 1 stycznia 2012

Solanum dulcamara 'Variegatum'

Ta kolorowa odmiana psianki słodkogórz, którą znam od lat, spotykam ją zdziczałą w mojej okolicy, pojawiła się u mnie w ubiegłym roku. Jestem ciekawa jak będzie się rozrastać. Przezimować powinna bez problemu, większą zagadką jest jej pokrój. Mam nadzieję, że ładnie się zagęści, choć w tym roku nie bardzo chciała, był to praktycznie jeden pęd z kilkoma małymi odrostami. Jeśli będzie miała ładny pokrój, to znajdzie się w grupie roślin doskonałych, które zawsze będę chciała mieć. Liście jej ślicznie zabarwione, ciemnozielone z szerokim, mocno kontrastowym brzegiem, trochę zdeformowane. Kwiaty drobne ale ładne, fioletowe płatki wywijają się odsłaniające, charakterystyczne dla psiankowatych, żółte pylniki zebrane w stożek, a potem owoce, piękne, wielkości drobnych porzeczek, czerwone. Dzięki tym cechom zdobi przez cały sezon, przyciąga uwagę dzięki liściom, kwiatom i owocom. I o to chodzi, lubię takie dynamiczne rośliny, nie nudzą się i przyciągają uwagę w każdej fazie rozwoju :)




środa, 14 grudnia 2011

Miscanthus x giganteus

Olbrzymi mieszaniec, który jest  najwyższą uprawianą przeze mnie trawą. Jest mieszańcem miskanta chińskiego z cukrowym i jeśli chodzi o rozrastanie przejął cechy od jednego i drugiego. Nie rośnie w kępie jak chiński ale nie rozłazi się tak wściekle jak cukrowy, choć wolałabym, by w ogóle nie próbował się rozrastać, bo wizja wykopywania nadmiarowych rozłogów staje się coraz bardziej realna, a do tego nie wystarczą zwykłe widły amerykańskie i przeciętne kobiece mięśnie :)
Poza tym lubię go, za piękny, troszkę fontannowy pokrój i egzotyczny wygląd. Niektórzy sprzedawcy polubili go szczególnie, bo naciągnęli sporą ilość kupujących sprzedając jako bambusa. Nie wiem jak teraz, ale kiedyś hasło bambus działało na wielu bardziej niż hasło miskant i było to skrzętnie wykorzystywane przez niezbyt uczciwych.


wtorek, 13 grudnia 2011

Lamium maculatum 'Beacon Silver'

Mam kilka odmian jasnoty plamistej i każdą z nich lubię za coś innego. Beacon Silver traktuję jako roślinę, do której należy druga połowa lata. Pomimo, że kwitnie wiosną, to ustępuje urodą innym gatunkom, ilość kwiatostanów nie jest powalająca, są jasnoty kwitnące obficiej, nie przepadam też za kolorem jej kwiatów. Nie przekonuje mnie ta purpura, wolę jasny róż. Po przekwitnieniu, u mnie staje się brzydka, coś tam zasycha, coś ma plamy, ale potem jest już tylko lepiej. Po krótkim spoczynku zaczyna wypuszczać nowe liście, które tworzą śliczny i rzucający się w oczy srebrzysty dywanik. Jeśli dodać, że dobrze czuje się w suchym półcieniu, to na pewno warta jest posadzenia w takim miejscu jako praktycznie bezobsługowy zadarniacz.



piątek, 9 grudnia 2011

Tradescantia x andersoniana 'Bilberry Ice'

Swego czasu posadziłam w ogrodzie kilka trzykrotek w kilku kolorach. Odmiany zaczęły się mieszać, siać, wyrosło sporo siewek kwitnących w innych odcieniach niż pierwsze posadzone. Fajnie, miło jest gdy wyrasta coś nowego, ale w przypadku tego gatunku w pewnym momencie przestaje to być miłe i szczęśliwy posiadacz mieszanki trzykrotek przestaje być szczęśliwym. Nie ma co owijać w bawełnę, to prawie chwast, o ładnych kwiatach, ale nie zawsze o ładnym pokroju. Zbyt długie pędy się wykładają, siewki trudno wyplewić i po prostu, od pewnego czasu, zwalczam je bezlitośnie.
Takiego problemu nie ma z tą odmianą. Jest dość niska, więc nie kładzie się. Chyba niezbyt obficie się wysiewa, o ile w ogóle się wysiewa, ale jest jedno ale. Bardzo słabo rośnie. Po kilku latach mam ciągle małą kępkę, która dość topornie startuje wiosną i do tej pory nie pokazała swego uroku, szukam dla niej lepszego miejsca, bo widywałam piękne zdjęcia, pięknych gęstych kęp Billberry Ice, nie wiem czego jej brakuje.


środa, 7 grudnia 2011

Hosta 'Shade Fanfare'

'Shade Fanfare' przez wielu jest porównywana do 'Fragrant Bouquet'. Ja oczywiście też widzę podobieństwo i właściwie teraz mam problem by wypunktować różnice. Jasnozielony określany mianem jabłkowego środek, cieniowany, żółty brzeg, który w miarę dojrzewania liście bieleje, to wspólne cechy. Liście różnią się jednak odcieniami, Fragrant jest ciut bardziej żółta, Shade bardziej zielonkawa, trochę ciemniejsza. Moje, przynajmniej na razie, różnią się też pokrojem.Fragrant ma bardziej malowniczy pokrój.


wtorek, 6 grudnia 2011

Hosta 'Lakeside Beach Captain'

Liście 'Lakeside Beach Captain' na początku są zielone, z lekkim niebieskawym odcieniem i jaśniejszym, ale niezbyt kontrastowym, jasnozielonym rysunkiem w środku. Z czasem zielenieją/ciemnieją strzałka staje się wyraźniejsza i nabiera żółtego koloru. Lubię tę odmianę. Liście jej są masywne, dość mocne, karbowane. Będzie piękną, chyba średniej wielkości funkią, a może można ją zaliczyć do dużych? Trudno ocenić, granica między nimi jest umowna. Ja czekam kiedy się zagęści i rozrośnie. Może w tym roku zaskoczy mnie nowymi przyrostami? :)


poniedziałek, 5 grudnia 2011

Athyrium filix-femina

Istnieje kilka nieco podobnych paproci do wietlicy samiczej, ot choćby popularny pióropusznik strusi, oczywiście pomijające jego niekontrolowane rozrastanie się, nerecznice typu Dryopoteris affinis, Dryopteris filix mas itd.itd., ale z tych wszystkich opisywany gatunek podoba mi się najbardziej, ma najbardziej hmmm.... koronkową, filigranową, lekką urodę. Poza tym jest to zupełnie niewymagająca paproć. U mnie rośnie w cieniu starego orzecha włoskiego, nie straszna mu panująca tam czasem susza i mrozy. To bezobsługowa roślina dla każdego miłośnika cieniolubnych roślin.


sobota, 3 grudnia 2011

Saxifraga stolonifera 'Harvest Moon'

To piękna odmiana skalnicy rozłogowej o żółtych liściach. Rośliny o takiej barwie często tracą kolor w cieniu, żółć zielenieje. Z tą odmianą tak się nie dzieje, kolor utrzymuje się cały czas. Ponieważ jej rozetki są niskie świetnie nadaje się do zadarniania wyższych cieniolubnych bylin. Łatwa w rozmnażaniu, wystarczy przypilnować by rozetki powstające na końcach czerwonych rozłogów ukorzeniły się i gotowe :) Zbliżają się mrozy, mam nadzieję, że jej nie zaszkodzą.




Miscanthus oligostachyus 'Nanus Variegatus'

Miskanty znają wszyscy miłośnicy ogrodnictwa. To architektoniczne trawy, z których można skomponować ciekawe rabaty. Niektóre odmiany pięknie wyglądają jak solitery na trawniku. Możliwości jest dużo. Większość z nich jest wysoka zatem nie nadają się np. na przód rabaty. Niska kępa miskanta, pięknie kwitnąca to byłoby coś, a jeśli do tego doda się paskowane biało liście...marzenie. I tak  myślałam o tej odmianie gdy pierwszy raz o niej usłyszałam. Nie musiałam długo czekać na niego, dość szybko go zdobyłam, posadziłam w półcieniu, bo wyczytałam, iż na słonecznym stanowisku niezbyt dobrze się czuje. Na początku przyrastał dość wolno, potem się, mówiąc kolokwialnie, rozbujał. Rozbujanie polega m.in na tym, że zaczyna wypuszczać odrosty, pojawiające się kilkadziesiąt cm od matecznej kępy. Trochę się tego wystraszyłam, do dzisiejszego dnia czuję w kościach walkę z rozrośniętym na kilka m kw. miskantem cukrowym, ciągle walczę z trzciną pospolitą rozłażącą w promieniu kilku metrów od miejsca posadzenia, sen z powiek spędza mi tak samo daleko wędrujący bambus, zaryzykuję tezę, że z wyrwaniem tych kłączy poradziłby sobie jedynie Pudzian, zwyczajny zjadacz chleba nie ma szans. Na szczęście nie jest tak źle z tym miskantem, kamień spadł mi z serca gdy kłącza dość łatwo wyszły ziemi i nie trzeba było wkładać nadludzkiej siły by je wyrwać, zatem pozostanie na swoim miejscu a nadmiar będę sobie systematycznie usuwała.
Jestem jednak trochę rozczarowana jego urodą. Co prawda kwitnie, ale nie są to duże kwiatostany, wychudzone, rachityczne, nie przyciągają wzroku. Tak samo liście. Ich paskowanie jest średnio efektowne a ilość pasków na liściach bardzo zróżnicowana, czasem nawet nie ma ich wcale. Roślina nie rzuca się w oczy, trzeba koło niej stanąć i dokładnie przyjrzeć się by zauważyć, że to variegatka. Jednym słowem jest to raczej ogrodowa ciekawostka i na pewno nie będzie grała u mnie pierwszych skrzypiec na rabacie, są inne ciekawsze choćby rosnąca obok hakonechloe, niewiele niższe od niego, a których dojrzałe kępy nie pozwolą przejść koło siebie obojętnie, tego  miskanta można niestety łatwo przegapić podczas zwiedzania ogrodu.





poniedziałek, 28 listopada 2011

Miodunki jesienią

Mimo, że mamy prawie zimę, rośliny marzły nocą nie raz nie dwa, to część z nich jeszcze się trzyma. Póki co liście moich miodunek nadal są dość zdrowe i świeże. Lubię ich różnorodność. Kolorowe plamy, brzegi, różne kształty, to pożądane cechy w cienistym ogrodzie o tej porze. Zaletą miodunek jest też ich tempo wzrostu, dość szybko potrafią wyrosnąć w dużą i ozdobną kępę. Nie trzeba czekać na efekt latami jak np. w przypadku funkii. W listopadzie i październiku wyglądały tak jak na zdjęciach, a w tej chwili nadal wyglądają prawie tak samo.


Pulmonaria rubra 'Rachel Vernie'

Pulmonaria rubra 'David Ward'


Pulmonaria longifolia 'Raspberry Splash' 

Krótkie wariacje na temat plamek :)






Pulmonaria 'Majeste'



sobota, 26 listopada 2011

Kora drzew


Wartość ozdobna drzew to głównie pokrój, kształt liści, kolor, jesienne przebarwienie. Na korę zwracamy uwagę rzadziej. Są jednak gatunki i odmiany, których kora oprócz ochronnej roli spełnia inną, zdobi i to w bardzo wyraźny sposób. Nie trzeba długo się przyglądać drzewu, by zachwycić się jej urodą. Teraz, zimą właśnie ona zaczyna grać pierwsze skrzypce. Czasem przy wyborze drzewa do ogrodu warto kierować się tym kryterium, szczególnie jeśli ma ono rosnąć jako soliter. Mamy taki klimat a nie inny i przez pół roku podziwiamy jedynie nagie gałęzie, większość mijamy nie zauważając ich, bo są mało ciekawe. Nie wszystkie jednak. Takie solitery na trawniku na pewno nie zostałyby niezauważone i wielka szkoda, że nie są zbyt popularne.

Betula utilis 'Doorenbos'
Brzoza pożyteczna. Średniej wielkości drzewko dorastające do 10 m o pięknej białej, łuszczącej się dużymi płatami korze.




Betula dahurica (B.davurica)
Kora tej brzózki łuszczy się dla odmiany bardzo silnie. Z wierzchu to głównie zszarzała biel a spód to intensywny brąz, z kolei młoda odsłonięta kora to apetyczna kawa z mlekiem. Uwielbiam gdy niskie zimowe słońce malowniczo podświetla te płaty. Warto o tym pamiętać przy sadzeniu i wyborze miejsca, by móc często cieszyć się tym efektem.







Betula pendula 'Crispa'
Przy wybieraniu tej brzozy zrobiłam małą wyliczankę ponieważ ma kilka nazw np. Betula lacinata, Betula pendula 'Dalearica', wybrałam tę, którą proponuje ZSP. Jak zwał tak zwał, ale jedno wiem, ma inną korę niż nasza Betula pendula czyli najpopularniejsza brzoza brodawkowata. Kora jest jaśniejsza, łuszczy się drobniutkimi, delikatnymi płatkami jest przez to, moim zdaniem, dużo bardziej ozdobna. Rośnie też wolniej, przynajmniej ja mam takie wrażenie...i chyba krzywo ;).

Betula pendula 'Purpurea'
Czerwonolistna odmiana  naszej rodzimej brzozy. Każdy ją zna. 'Purpurea' ma, jak nazwa wskazuje, czerwonawe listki a jej kora, nieco inny czerwonawo-brązowy odcień, ale nie jest to szalenie rzucająca się w oczy różnica. Gdyby nie podkładka nie zauważyłabym jej.




Liquidambar styraciflua
Kora ambrowca amerykańskiego nie jest już tak spektakularna.  Brodawkowate narośla na niej są raczej ciekawostką niż powalającą na kolana ozdobą, ale pokazać je trzeba, tym bardziej, że nie jest to wysokie drzewo, ma ładny pokrój, pięknie przebarwia się jesienią, kupić można nie tylko gatunek, ale i odmiany o kolorowych liściach, warto go posadzić. Nie jest do końca odporny na mróz, lecz na Żuławach rośnie od kilku lat i nic złego z nim się nie dzieje, zatem nie jest z tym tak źle.



Acer davidii ssp. grosseri 
Przepiękny klon z przepiękną korą. Pochodzi z Dalekiego Wschodu i nie jest jeszcze zbyt popularny u nas. A szkoda, bo rośnie szybko, ładnie i jest odporny na mróz.  Kora jak widać bajecznie piękna, paskowana a do tego zmienia barwy, czerwienieje zimą.



Acer pensylvanicum
Kolejny klon należący do grupy tzw. wężowych, pochodzący dla odmiany, z Ameryki Płn. Korę ma podobną do opisywanego wyżej, ale delikatniej paskowaną, rysunek jest mniej wyraźny i niestety, na starszych pędach się zaciera. Jak widać szybciej wybarwia się na zimę, pod koniec października jest już zaczerwieniony. Nie rośnie też zbyt dobrze i jest bardziej wymagający, albo ja nie trafiłam ze stanowiskiem dla niego.






Platanus × hispanica
Na życzenie platan :) Oczywiście powinien znaleźć się tu od razu, ale mój jest młodym drzewem i jeszcze nie pokazał na co go stać. Kora już zaczyna odpadać, więc może już niedługo będę mogła na co dzień oglądać ten charakterystycznie plamisty pień wyglądający jak wojskowe moro. Nie wiem tylko, czy mój przypadkiem nie choruje, z jednej strony jest ok, ale z drugiej ... nie wiem czy to przypadkiem nie choroba, chyba kora w ten sposób nie powinna schodzić, wygląda to jak zabliźniająca się wielka rana i ciągnie od dołu do góry, przez cały pień. Może to zabliźniające się pęknięcie po mrozach, nie wiem.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...